Półpasiec

a mówi, że to nie choroby są przyczyną powikłań, tylko ich leczenie – czytaj: nieudolne próby poprawiania natury. Półpasiec jest tego najlepszym dowodem, bowiem wywołuje go wirus ospy wietrznej, na którą chory zachorował i wyzdrowiał, więc nabył na nią, i tym samym na wywołującego ją wirusa, odporność na całe życie. W niektórych organizmach pozostaje jednak swoisty koń trojański ospy wietrznej – wirusy w stadium latentnym, popularnie zwane uśpionymi wirusami, które w każdej chwili mogą się uaktywnić i wywołać chorobę gorszą od ospy wietrznej, bo zwykle bardzo bolesną i długotrwałą.

Zjawisko latencji wirusów o wiele łatwiej będziemy mogli zrozumieć, jeśli przyswoimy sobie albo odświeżymy wiedzę o jednym z nich, mianowicie wirusie grypy, opisanym w artykule Grypa – choroba prozdrowotna. Śródtytuł Wniknięcie wirusa do jądra komórki wyjaśnia, jak wirus wnika do jądra komórki, gdzie zostaje wbudowany w jej kod genetyczny w jednym tylko celu – żeby zmusić ową komórkę do powielenia samego siebie, czyli wyprodukowania takich samych jak on wirusów.

Zwykle zaraz po wbudowaniu kodu genetycznego wirusa w kod genetyczny komórki rozpoczyna się proces powielania, ale czasami proces ten zostaje zawieszony na jakiś czas – od kilku godzin do kilkudziesięciu lat. Owo stadium nazywa się latencją, czyli stanem utajenia, a swojsko uśpieniem wirusa.

Podczas latencji, wirus jest niewykrywalny – nie widzi go system odpornościowy, pod mikroskopem również nie da się go zobaczyć. Nie wpływa także na funkcjonowanie komórki, która go przechowuje, zwanej komórką gospodarza. Podczas podziału, komórka gospodarza przekazuje komórkom potomnym materiał genetyczny wirusa, wskutek czego następuje rozmnożenie wirusów, ale bierne, bez typowej dla nich destrukcji komórek gospodarza.

Nie jest znana przyczyna przejścia wirusów ospy wietrznej w latencję, niemniej jednak wiele przesłanek wskazuje na to, że sygnał do zawieszenia aktywności daje obniżenie gorączki akurat wówczas, gdy jest ona najwyższa, co ma fundamentalne znaczenie w usunięciu wszystkich patogenów w jednym gwałtownym ataku systemu odpornościowego. Podniesienie ciepłoty ciała to dostarczenie komórkom energii przyśpieszającej proces ich podziału.

Wirus wbudowuje się w konkretne miejsce kodu genetycznego komórki, mianowicie do jej aparatu kopiującego, dając swoją obecnością sygnał do rozpoczęcia podziału komórkowego, jednak nie kończy się on rozmnożeniem komórek, tylko namnożeniem wirusów, które rozsypują się, by znaleźć sobie nowe komórki. W tym momencie wirusy stają się widoczne dla systemu odpornościowego, który wyłapuje je i niszczy. Żeby wysyp wirusów zsynchronizować w czasie, organizm dostarcza komórkom energię cieplną w postaci gorączki. Jeśli w tym momencie temperatura ciała spadnie, to pozbawione energii komórki wstrzymają proces podziału. Mogą podjąć go po kilku albo kilkudziesięciu godzinach jako drugi rzut choroby, po kilku albo kilkudziesięciu dniach jako nawrót choroby, a nawet (jak w przypadku ospy wietrznej) po kilku albo kilkudziesięciu latach jako półpasiec.

Wirusów ospy wietrznej w stadium uśpienia nie można wykryć żadną metodą. System odpornościowy nie wytwarza przeciwko nim specyficznych przeciwciał, co świadczy, jak doskonale zakamuflowany jest wirus ospy wietrznej w stadium latencji, co ma dobrą stronę i złą. Zła strona to ta, że nie mamy możliwości stwierdzić, czy w naszym organizmie tyka bomba zegarowa, która może w każdej chwili wybuchnąć jako półpasiec. Dobrą stroną uśpienia wirusów ospy wietrznej jest to, że w tym stadium są absolutnie niegroźne i pozostaną takie, dopóki się nie uaktywnią. Pytanie brzmi: jaki bodziec pobudza uśpione wirusy ospy wietrznej do wywołania tej nieprzyjemnej choroby, jaką jest półpasiec?

Na półpasiec można zachorować w każdym wieku, ale najczęściej chorują na niego osoby między pięćdziesiątym a sześćdziesiątym rokiem życia. Z wywiadu z ludźmi, którzy chorują bądź chorowali na półpasiec, można wywnioskować, że chorują na niego osoby przemęczone pracą, niedosypiające, nieprawidłowo odżywiające się, z osłabioną odpornością. Osoby te mogą zachorować w zasadzie na wszystko, więc czasami chorują także na półpasiec.

Początek choroby jest niespecyficzny, czyli że nic nie wskazuje na to, iż to półpasiec. Chory jest rozdrażniony, bolą go wszystkie mięśnie, jak przy grypie, ma gorączkę, bóle gardła i głowy. Następnie pojawia się tzw. ból neurologiczny, który na tle uogólnionego bólu mięśni trudno jest powiązać z objawami półpaśca.

Ból neurologiczny w półpaścu zlokalizowany jest wzdłuż nerwów skórnych unerwiających receptory czuciowe. Nerwy te wchodzą w skład obwodowego układu nerwowego (OUN) i unerwiają symetrycznie wszystkie receptory skórne, w związku z czym objawy skórne półpaśca nie przekraczają osi symetrii ciała. Jeśli objawy zlokalizowane są na wysokości pasa, co jest dość częste, to występują tylko z jednej strony, czyli do połowy pasa. Stąd nazwa.

Zapowiedzią bólu neurologicznego jest miejscowe pieczenie, swędzenie, mrowienie i nadwrażliwość skóry, utrzymujące się 3, 4 dni, po czym pojawia się ciągły przeszywający ból.

Kolejną manifestacją uaktywnienia wirusa ospy wietrznej jest wysypka skórna w rejonach lokalizacji bólu neurologicznego. Jest ona taka sama, jak wysypka ospy wietrznej, z taką samą sześciodniową ewolucją zmian skórnych.

Wysypka skórna swędzi, ale drapanie nie przynosi żadnej ulgi, bowiem półpasiec nie jest chorobą skóry, tylko nerwów, toteż źródłem dolegliwości są receptory czuciowe oraz nerwy przewodzące impulsy z receptorów do mózgu.

Po dwóch, trzech tygodniach półpasiec mija i zazwyczaj nigdy już nie powraca, za wyjątkiem osób o bardzo osłabionej odporności, np. chorych na AIDS albo w trakcie chemioterapii.

Poza podaniem leków przeciwbólowych, w warunkach domowych niewiele można pomóc choremu na półpasiec. Wysypkę leczy się tak samo, jak przy ospie wietrznej. Można jeszcze nałożyć suchy opatrunek z wyjałowionej gazy na wysypaną skórę, żeby bielizna jej nie podrażniała.

Także medycyna oficjalna przy półpaścu zbytnio pomóc nie może. Teoretycznie można byłoby podawać choremu lek przeciwwirusowy, żeby zapobiec wysypce. Szkopuł w tym, że aby ów lek miał być skuteczny, podawanie należałoby rozpocząć przed wystąpieniem wysypki, ale rozpoznanie półpaśca w tak wczesnej fazie choroby graniczyłoby z cudem, zaś podanie leku przeciwwirusowego w fazie pełnoobjawowej półpaśca, a więc po wystąpieniu wysypki, mijałoby się z celem.

Przy bardzo silnym bólu, można choremu podać serię zastrzyków z witaminami B1 i B12, co powinno znacznie uśmierzyć ból.

Powikłania popółpaścowe zdarzają się rzadko, ale jest ich sporo. Powikłaniem najlżejszego kalibru są blizny i przebarwienia skóry, pozostałe po zagojeniu wysypki.

Osoby w starszym wieku narażone są na neuralgię popółpaścową. Jest to utrzymujący się lub nawracający ból po przechorowaniu półpaśca i zagojeniu zmian skórnych. Może on trwać kilka miesięcy, a nawet lat.

Czasami półpasiec może pojawić się w uchu. Przy tej lokalizacji pojawiają się silne bóle ucha oraz wysypka na małżowinie usznej, w przewodzie słuchowym, a nawet na błonie bębenkowej. W tym wypadku niezbędne jest specjalistyczne leczenie, żeby zapobiec powikłaniom, do których należą szumy uszne i przytępienie słuchu.

Najgroźniejsze powikłania popółpaścowe związane są z lokalizacją choroby w pobliżu oczu. W tym wypadku niezbędne jest specjalistyczne leczenie, w przeciwnym bowiem razie półpasiec może pozostawić po sobie ślady w postaci opadania powieki, uszkodzenia gałki ocznej, a nawet utraty wzroku.

Autor: Józef Słonecki