Świerzb

OdtwórzŚwierzb jest chorobą pasożytniczą ludzi i zwierząt. U ludzi wywołuje go mikroskopijnej wielkości roztocz – świerzbowiec ludzki (Sarcoptes scabiei hominis). Pasożyt ten żyje w zrogowaciałej warstwie naskórka, którym się żywi. Samica drąży ślepo zakończone norki długości około 0,3 mm, w których składa 2, 3 jaja. Po około dziesięciu dniach z jaj wylęgają się larwy i wychodzą na powierzchnię w poszukiwaniu odpowiedniego żerowiska. W tym stadium cyklu rozwojowego świerzbowiec ludzki może przenieść się poprzez bezpośredni kontakt na skórę innego człowieka.

Ze świerzbem miałem dość częsty kontakt w pierwszych klasach szkoły podstawowej, co miało miejsce pod koniec lat pięćdziesiątych zeszłego wieku. W tamtych czasach świerzb był czymś niemalże normalnym u dzieci, w każdym razie nie wywoływał paniki. Co jakiś czas któreś dziecko w klasie albo kolega z podwórka mieli świerzb.

– Jasiu ma świerzb – tak się wówczas mówiło, a nie że choruje na świerzb. Nikomu po prostu do głowy nie przyszło, że to jest jakaś choroba, ten świerzb.

Postępowanie z dzieckiem mającym świerzb także nie przypominało postępowania z chorym. Smarowało się raz dziennie całe ciało dziecka (prócz głowy) maścią siarkową przez 3 dni. W tym czasie dziecka się nie kąpało i nie zmieniało mu się ubrania, bielizny ani pościeli. Po trzech dniach dzieciak był kąpany, zmieniano mu ubranie, bieliznę oraz pościel, i po wszystkim.

Dzieci mające świerzb chodziły do szkoły i bawiły się z innymi na podwórku. Do dziś pamiętam ten charakterystyczny zapach siarki, dziegciu i lizolu, który emanowały dzieci wysmarowane maścią siarkową, jak wtedy się ją nazywało. Nauczycielka wchodziła do klasy i od progu pytała, kto ma świerzb. Rękę podnosiło zawsze tylko jedno dziecko. Nie pamiętam, żeby było ich więcej, chociaż dwoje. Nauczycielka oczywiście przestrzegała nas, żeby zachować środki ostrożności i nie zbliżać się z dziećmi mającymi świerzb, bo jest on zaraźliwy, ale kto by to traktował serio...

Nieraz próbowaliśmy celowo zarazić się świerzbem od kolegi, który go ma, ale nigdy się nie udało. Ja nigdy nie miałem, mój brat i siostra też nie mieli. Chyba większość dzieci nie miała, ale za to niektóre miały kilkakrotnie. Posługując się nomenklaturą medyczną: wymagana jest szczególna wrażliwość, żeby larwy świerzbowca ludzkiego znalazły sobie dogodne warunki żerowania u nowego żywiciela, co należy rozumieć, że większość ludzi posiada naturalną odporność na zarażenie tym pasożytem.

Na świerzb narażone są szczególnie dzieci. U starszych zwykle zalęga się on między palcami, u młodszych zaś w okolicach pępka. Inne typowe miejsca lokalizacji świerzbu to pośladki i nadgarstki.

Charakterystycznym objawem świerzbu jest zmuszające do drapania się swędzenie, które nasila się pod wpływem temperatury, głównie w trakcie zabawy, po kąpieli, a także wskutek przegrzania ciała podczas snu. Zewnętrznie na początku infekcji pojawiają się drobne grudki, a z czasem bardzo charakterystyczne dla świerzbu przeczosy. Są to długie na kilka centymetrów kanaliki, które uwidaczniają się po zdrapaniu wierzchniej warstwy naskórka.

Dzisiaj świerzb to rzadkość, ale były czasy, gdy stanowił on nie lada problem, szczególnie w miejscach przeludnionych, takich jak koszary wojskowe. Tak było aż do wieku XIX, kiedy angielski lekarz J. H. Wilkinson opracował maść i problem przestał istnieć. Maść siarkowa, o której pisałem wcześniej, to właśnie maść Wilkinsona*, z czego mało kto zdawał sobie sprawę, bowiem była ona robiona, jak się wówczas mówiło, czyli wykonywana w aptece. Pakowana była w tekturowe tłoczone pudełeczka z wieczkiem, na których nie było żadnej etykiety i tym samym nazwy, a że czuć ją było siarką, nazywana była maścią siarkową. Po prostu.

Obecnie na świerzb stosuje się preparaty na bazie permetyny. To środek owadobójczy wykazujący liczne działania uboczne. W tej sytuacji najrozsądniejsze wydaje się zastosowanie starej dobrej maści Wilkinsona, którą każda apteka powinna potrafić zrobić.

* Maść Wilkinsona, receptura: ▪ kwiat siarczany albo mleko siarczane – 15 g ▪ mydło potasowe – 30 g ▪ dziegieć sosnowy – 15 g ▪ strącony węglan wapnia – 10 g ▪ smalec wieprzowy farmaceutyczny – 30 g. Całość wymieszać do powstania maści.

 Autor: Józef Słonecki